Budowanie gitar-moja pasja
  Ciekawostki
 

Frankenstein Edvarda Van Halen`a i jej kopia

 
 
 
Chip Ellis, lutnik Fendera, podjął się zadania z pozoru niemożliwego. Postanowił stworzyć wierną kopię najbardziej znanej gitary Eddiego Van Halena "Frankenstein" z 1974 roku. Jak wierna jest ta kopia? Zobaczcie sami. Nawet samemu Eddiemu zaparło dech w piersiach, kiedy ją zobaczył...



Na początku 2007 roku swój debiut miała jedna z najbardziej niezwykłych gitar na świecie - EVH Frankenstein Replica. Frankenstrat to potoczna nazwa gitary zbudowanej z części pochodzących z różnych instrumentów, a Frankenstein Eddiego jest zdecydowanie najbardziej popularną gitarą tego typu, jaka kiedykolwiek powstała. Kopia ukazała się w limitowanej serii 300 egzemplarzy w cenie 25 tysięcy (!) dolarów za sztukę. Mimo tak wysokiej ceny instrumenty rozeszły się jak świeże bułeczki w ciągu zaledwie piętnastu minut...
KOPIE, KOPIE, KOPIE...

Ostatnimi laty producenci gitar prześcigają się w tworzeniu kopii słynnych git ar - mamy zatem reedycje instrumentów Claptona, Gallaghera czy Summers a. Zdecydowanym liderem w dziedzinie produkcji replik jest Fender Custom Shop i trzeba przyznać, że kunszt pracujących tam lutników osiągnął wyżyny. Jak doszło do nawiązania współpracy z Van Halenem? Najpierw wszystko otaczała mgiełka tajemnicy. Krążyły plotki, jakoby Edward Van Halen miał spotykać się z przedstawicielami firmy Charvel (obecnie wykupionej przez Fendera). Później wyszło na jaw, co było te matem spotkań: lutnicy przymierzali si ę do stworzenia git ary EVH Frankenstein Replica. Po przezwyciężeniu wielu problemów technicznych i po miesiącach żmudnej pracy, pracownię opuścił pierwszy egzemplarz tego niezwykłego instrumentu. Miał on swoją premierę podczas ubiegłorocznych targów N AM M. Gitarę promowa ł sam Eddie Van Halen. Kiedy wzięliśmy do ręki jeden z tych trzystu egzemplarzy, byliśmy kompletni e zaskoczeni bardzo wysoką jakością wykonania.

Uwierzcie nam na słowo, EVH Replica jest doskonale wykonana, a określenie "wierna kopia" zostało z pewnością wymyślone z myślą o niej. To niesamowite uczucie móc wziąć do ręki takie cacko. Co ciekawe, Chip Ellis, lutnik odpowiedzialny za całe przedsięwzięcie, skonstruował pierwszą kopię jedynie na podstawie fotografii. Gdy pierwszy instrument był już gotowy i Chip zaprezentował go Eddiemu, ten był kompletnie zaskoczony dokładnością odtworzenia szczegółów i jakością brzmienia. Dopiero na późniejszym etapie realizacji tego projektu Eddie przekazał firmie oryginał, co nieco ułatwiło pracę całemu zespołowi. Kiedy powstał trzeci model, Van Halen i przedstawiciele firmy Fender byli całkowicie usatysfakcjonowani, a Eddie musiał podpisać z tyłu gryfu swój model, żeby się nie pomylić...

Zanim zajmiemy się tą niezwykłą kopią, zapraszamy do podróży w przeszłość, podczas której dowiemy się nieco więcej o historii i okolicznościach powstania tego niezwykłego instrumentu. Przejrzeliśmy kilkanaście wywiadów z Van Halenem, zasięgnęliśmy informacji u licznych znawców tematu, ażeby uzyskać odpowiedź na pytanie: jak to się stało, że chłopak z mało znanego wówczas zespołu skonstruował tak niesamowitą gitarę. I do tego... jak on na niej grał!
POCZĄTEK

Co zainspirowało Eddiego do skonstruowania swojej własnej gitary? Skąd pochodziły jej poszczególne składniki? Eddie często odwiedzał warsztat Charvela w San Dimas, gdzie szperał w starych lub zepsutych częściach. Tego dnia, jak głosi legenda, artysta dosłownie zanurkował w stosie korpusów i gryfów, po czym znalazł dwie części, które jego zdaniem idealnie do siebie pasowały. "Eddie często nas odwiedzał i przesiadywał godzinami na podłodze, grając na gitarze - wspomina Wayne Charvel. - Od dawna marzył o zbudowaniu swojej własnej, idealnej gitary. Eddie nigdy nie cackał się ze sprzętem. Brał do ręki dłuto i śrubokręt, robił w korpusie otwór na humbucker, po czym przybijał przetwornik gwoździami do korpusu. Wyglądało to dość przerażająco, ale nikomu to nie przeszkadzało, tym bardziej że on tak świetnie grał". "Kupiłem od nich korpus za 50 dolarów i gryf za 80 dolarów, zmontowałem to wszystko razem, zainstalowałem stary przetwornik Gibsona, i tak oto powstała moja najlepsza gitara - mówi Eddie. - Dzieło uwieńczyły kolorowe pasy pomalowane farbą na korpusie". Z osprzętem był większy problem i Eddie dopuścił się czegoś, co wielu uznałoby za prawdziwe świętokradztwo: wymontował go ze swojego Stratocastera vintage, którego kupił, będąc jeszcze w szkole średniej. "Mostek tremolo pochodził z mojego Stratocastera z 1958 roku. W nowych Fenderach mostek nie jest tak dobry jak w konstrukcjach vintage, dlatego wymontowałem ten stary" - potwierdza Eddie.





PRZETWORNIK

Możemy potwierdzić mit, który krążył przez lata - owszem, oryginalny humbucker pochodził ze starego Gibsona ES-335. Został zamontowany we Frankensteinie, kiedy Eddie nagrywał debiutancki album, ale później artysta zdecydował się wykorzystać części z tego przetwornika PAF i przewinąć go, używając obudowy z przetwornika DiMarzio. "Miałem więc obudowę DiMarzio z magnesami PAF owiniętymi drutem pochodzącym z tegoż PAF-a. Było z tym sporo roboty, ponieważ oprócz samego nawijania musiałem też kombinować z moczeniem całości w parafinie. DiMarzio wybrałem, ponieważ był stosunkowo tani. Po moich zabiegach ten przetwornik wyglądał trochę jak suszona śliwka, ale najważniejsze, że działał" - wspomina Eddie. Humbucker do kopii został skonstruowany przez firmę Seymour Duncan z dużą dbałością o szczegóły. Evan Skopp z Seymour Duncan mówi: "Na zdjęciach było dokładnie widać obdarcia, rysy i rdzę na przetwornikach. Zrobiliśmy kilka humbuckerów, postarzyliśmy zgodnie z fotografiami, i daliśmy lutnikom do przetestowania. Zaakceptowali pierwsze egzemplarze. Jeśli porównam to z innymi naszymi reprodukcjami, humbucker w tej gitarze nie był wcale taki skomplikowany do odtworzenia".



MOSTEK

Fani Eddiego Van Halena doskonale wiedzą, że ten muzyk wprost kocha mostek tremolo. Nic więc dziwnego, że jego gitara często się rozstrajała. Musiał znaleźć na to jakieś rozwiązanie: "Znam pewne sztuczki, które pozwalają mi uniknąć roztrojenia - wyjawia artysta. - Kiedy opuszczam ramię mostka tremolo, struny G3 i B2 stroją wyżej niż pozostałe. Zanim więc zagra się na przykład jakiś akord barowy, trzeba ponownie naciągnąć właśnie te dwie struny. Ja robię to, podnosząc minimalnie ramię mostka. Jest to krótkie, delikatne szarpnięcie, po którym struny stabilizują się".























W 1978 roku Eddie wprowadził kolejny swój patent, a mianowicie: gotowanie strun, którego celem było zmniejszenie ich podatności na rozstrajanie się przy intensywnym użyciu mostka tremolo. Operacja ta pociągała za sobą problemy związane z wytrzymałością strun, jednak Eddie zdawał się tym w ogóle nie przejmować. Prawdziwe wybawienie pojawiło się dopiero z chwilą wprowadzenia na rynek patentu Floyda D. Rose’a, którym był rewolucyjny mostek podwójnie blokowany. Młody amerykański innowator Rose zmienił oblicze muzyki rockowej i przyczynił się do rozwoju nowoczesnych technik gitarowych, w czym olbrzymie zasługi ma - jak powszechnie wiadomo - Van Halen. "Floyd Rose wymyślił coś naprawdę praktycznego: ruchomy, podwójnie blokowany mostek - mówi z zachwytem Eddie. - Co ciekawe, mój brat wpadł na ten sam pomysł kilka lat wcześniej. Powiedział, że powinno się przytwierdzić struny na stałe na siodełku, dzięki czemu gitara nie będzie miała prawa się rozstroić. Może gdybym miał warsztat i trochę czasu, sam bym coś takiego skonstruował? Zawsze uwielbiałem majsterkować. Za to Floyd wcielił ten pomysł w życie i odniósł ogromny sukces".

Eddie często musiał stroić gitarę podczas koncertów, co w praktyce nie było zbyt wygodne. Za to już najwcześniejsze konstrukcje Floyda były wyposażone w blokowane siodełko. Na to właśnie czekał Eddie i teraz nie musiał już robić sobie żadnych przerw na ponowne nastrojenie gitary pomiędzy utworami. Sam zasugerował Floydowi, żeby zainstalował na mostku mikrostroiki. Dla utrzymania prawidłowego stroju muzyk we wszystkich swoich gitarach dbał o to, aby mostek tremolo znajdował się równolegle w stosunku do powierzchni korpusu. Gwarantowało to większą stabilność, jeśli chodzi o strojenie, i miało też pozytywny wpływ na brzmienie dzięki małej odległości pomiędzy strunami a korpusem.
PROBLEMY Z DETALAMI

Wbrew temu, co się powszechnie sądziło, przetwornik przy gryfie nigdy nie był podłączony do układu elektronicznego i faktycznie nigdy nie działał. Nie działał także zardzewiały pięciopozycyjny przełącznik umieszczony w środkowym otworze na przetwornik. Seymour Duncan mówi: "Poproszono nas, abyśmy odtworzyli także przetwornik przy gryfie wraz z przełącznikiem umieszczonym w otworze przeznaczonym na przetwornik środkowy. I choć przetwornik ten i tak nie był podłączony do obwodu, to mimo to nie mógł być zwykłą atrapą, lecz musiał normalnie działać... Mieliśmy spory problem, okazało się bowiem, że karkas cewki w górnym przetworniku wykonany jest z czerwonego bakelitu, którego już się nie produkuje. Nasz specjalista od tworzyw spędził wiele godzin na szukaniu odpowiedniego materiału. Ale to był dopiero początek. Trzeba było jeszcze postarzyć materiał i dobrać odpowiedni kolor. Z powodu tej głupiej płytki karkasu przetwornik przy gryfie był o wiele trudniejszy do skopiowania niż humbucker przy mostku".

Pracownicy Fendera mieli też problem z zebraniem odpowiedniej ilości ćwierćdolarówek z 1971 roku, identycznych jak ta, którą Eddie zamontował pod oryginalnym mostkiem tremolo. Aby pozostać w zgodzie z oryginałem, replika posiada regulator głośności z napisem "TONE", a nie "VOLUME", zamocowany na odpowiednio przyciętej czarnej płytce ochronnej.


Artykuł i zdjęcia z czasopisma "Gitarzysta"
Red Special Brian`a May`a



 
 
Gitara powstała w 1963, po 18 miesiącach ciężkiej pracy Briana
 i jego ojca Harolda, inżyniera. Niezadowoleni z popularnych
Stratocasterów i Les Pauli, a także nie mogąc wtedy sobie 
pozwolić na któryś z nich, zdecydowali się budować własną gitarę.
Red Special nazywana jest też 'The Fireplace' (kominek), 
ze względu na materiał użyty do budowy - mahoniowa szyjka 
wykonana została ze wspornika od starego kominka, który 
wyrzucili znajomi Briana (jak stwierdził Brian, miał on ok. 100 lat!). 
Szyjka była przez to nietypowo szeroka - przy mocowaniu 
jej szerokość wynosi 46mm, a rozpiętość strun - 40mm, 
podczas gdy zwykle stosowana szerokość gryfu wynosi 41-43mm, 
a odległość strun - 34mm. Dodajmy do tego grubość 29mm przy 
pierwszym progu, dochodzącą do 31mm przy 12. i otrzymamy 
obraz szyjki grubej niemal jak kij baseballowy.
Gitara ma 24 progi, razem z progiem zerowym, długość 
menzury 24 cale (610mm). Lśniąca chwytnia wykonana została 
z dębu i pomalowana na czarno, a progi oznaczone perłowymi 
guzikami, podkradniętymi ze skrzynki z rzeczami do szycia mamy 
Briana. Później dołączył do nich drut do robótek ręcznych - jako 
wajcha.
Szyjka łączy się z korpusem poprzez przedłużenie 
wpasowane do prostokątnego otworu, kończące się tuż 
przy przetworniku. Mimo że zaprojektowano ją jedynie 
do klejenia, zabezpiecza ją także pojedyncza śruba widoczna 
na spodzie gitary. Śruba ta podtrzymuje także pręt usztywniający gryf.

Centralna część korpusu powstała ze starego dębowego stołu. 
Reszta, włącznie z wyróżniającymi zaokrągleniami - z dwóch warstw 
płyty wydrążonymi by utworzyć pudło akustyczne, zablokowanych 
dębową wstawką. Całość pokryto na koniec mahoniowym fornirem, 
pomalowano na ceglasto-czerwono i polakierowano. Akustyczne 
wstawki dawały pewien rezonans, jak to określił Brian - mniejszy 
niż gitara pół-akustyczna, ale większy niż zwykły elektryk.
Brian chciał mieć także system vibrato, który obniżałby dźwięk 
o oktawę i wracał dokładnie do pozycji początkowej po użyciu, dzięki 
czemu nie zmieniałby się strój. Większość produkowanych wtedy 
tego typu systemów miała swoje wady. Po zbudowaniu kliku 
prototypów, najlepszym rozwiązaniem okazało się sześć 
aluminiowych mostków (sześcioczęściowy mostek), przykręconych 
bezpośrednio do korpusu, każdy podpierający stalowe siodełko 
o kształcie rolki, co obniżało tarcie i pozwalało dłużej utrzymać strój. 
Brzmienie regulowane było przez małe wycięcia na wierzchu każdej 
części mostka.
Poza tym ręcznie robiony klocek tremolo obracał się w stosunku 
do ostrza noża z hartowanej stali ukrytego pod wierzchnią warstwą 
forniru. W odróżnieniu od tradycyjnego systemu Stratocastera - który 
rozciągał sprężyny, kiedy naciśnięto ramię - tu płyta ściskała dwie 
wytrzymałe sprężyny z zaworów motoroweru, o regulowanym naprężeniu.
Z prawie bezpośrednim naciskiem na maszynki i małym (4 st.) kątem 
główki, powodującym bardzo niewielkie tarcie, system ten pozwalał 
na łatwy powrót strun. Jak na tamte czasy była to mała rewolucja.
Potem nadeszla kolej na elektrykę. Brian zbudował własne 
przetworniki, które brzmiałyby dobrze, gdyby nie nieprzyjemny 
szum. Twórca gitary zdecydował się na kupno trzech porządnych singli 
Burns Tri-sonics, które nastepnie polakierował (by zmniejszyć i
ch tendencje do wyłapywania dźwięków z otoczenia).
Zamontowano je bezpośrednio w deskę, łącząć je szeregowo, 
a nie - jak to zwykle czyniono w popularnych gitarach - równolegle. 
Każdy pickup miał 2 małe przełączniki - pierwszy włączał bądź 
wyłączał przetwornik, a drugi odwracał fazę. Ich użycie pozwalało 
na zupełną zmianę brzmienia gitary - we wspólnych fazach dźwięk był 
pełny i grubszy, zaś w przeciwnych - wyższy i cieńszy. Taka budowa 
pozwalała na uzyskanie 21 róznych konfiguracji (w zasadzie 13,
ponieważ niektóre ustawienia dają ten sam efekt).
Przełączniki te oraz regulator siły głosu i barwy założone były na 
aluminiowej osłonie, która z kolei znajdowała się pod czarnym
pleksiglasem.






Brian określił brzmienie gitary jako coś pośredniego między Stratem 
a Les Paulem. Przy swoich możliwościach była to rewolucyjna 
konstrukcja - jak na tamte lata... Gitara w zupełności satysfakcjonowała 
konstruktora - mało tego, kiedy wytwórnia Trident ofiarowała mu
Les Paula, Brian pozostał przy swojej gitarze, tamtej używając jako
zapasową.
W 1996 Australijczyk Greg Fryer skontaktował się z Brianem z ofertą 
zbudowania trzech kopii Red Special jak najbardziej podobnych do
oryginału, Brian zgodził się. Po dwóch latach Greg przybył do Londynu
z trzema instrumentami. Dwie gitary (nazwane John i Paul) były
idealnymi kopiami Red Special, trzecia (George) zbudowana została
z innego drewna i miała nieco ostrzejsze brzmienie. Tak czy tak gitary
uznano za prawdziwe dzieła sztuki, a Brian był tak zachwycony,
że zlecił Gregowi renowacje oryginalnego instrumentu.
Jesienią 2003 gitara przeszła również... prześwietlenie. Współpracujący 
z Brianem Mayem Andrew Guyton podczas pracy nad
swą repliką 
potrzebował dokładnych informacji o położeniu komór rezonansowych. 
"Zabieg" miał miejsce w szpitalu St. Barts w Londynie.




 
 
 
Greco BHM-900
Gitara zbudowana przez małą japońską firmę Greco w latach 70.
Brian (1982):
"Japońska firma Greco zbudowała gitarę typu Brian May, dokładną kopię. 
Nazwali ją BHM 900 albo jakoś tak. Podesłali mi egzemplarz. 
Powiedziałem, 'Dzięki wielkie za przysłanie. Wygląda fajnie,
ale w zasadzie nie brzmi za dobrze. Dlaczego nie nie spróbujemy
popracować razem i sprawić, by grała lepiej? Wtedy możecie wrzucić
tu moje nazwisko'. 
Nigdy nie odpowiedzieli. Byłoby miło, gdyby firma prawdziwej klasy 
zrobiła to dla mnie."
Gitara ta pojawiła się w Good Old Fashioned Lover Boy z Top of The Pops (1977).
John Birch Brian May
Używana przez Briana w latach 1977-1982 jako gitara zapasowa. 
Na jednym z koncertów Brian rzucił nią ze sceny (wkurzony jej dżwiękiem) 
i pech chciał, że instrument rozsypał się w drobny mak. Ta sama gitara
pojawia się w klipie do
We Will Rock You.
Guild
·         Guild BHM1 (1984)
Pierwsza oficjalna kopia Red Special, zbudowana w 1984. Gitary 
te były dosyć podobne do oryginału, ale sam Brian nie był do końca 
z nich zadowolony, toteż produkcję dosć szybko wstrzymano. Powstało 
ok. 300 egzemplarzy. Przetworniki w tej kopii to DiMarzio, 
które dośc dobrze oddawały brzmienie Burns Tri-sonic. System tremolo 
stanowiła jednostka Kahler, a ciało gitary było pełne 
(bez otworów rezonansowych). May posiada trzy takie gitary, ale są to 
bardziej prototypy niż produkty seryjne.
·         Guild Brian May Signature (1993)
 
Burns Brian May Signature
Instrument ten stanowi efekt współpracy Briana z firmą Burns - celem 
było zbudowanie w miarę dobrej kopii po przystępnej cenie. Zachowano 
wszelkie podstawowe cechy Red Special, jak szeregowe podłączenie 
pickupów (tak jak w oryginale - Burns Tri-Sonic) czy rezonansowe 
wycięcia w desce.
Róznice - przede wszystkim inny system tremolo - zmodyfikowany 
system Fendera oraz samoblokujące się maszynki Grover; takze 
inny materiał - korpus wykonany z lipy, z nieco innym rozmieszczeniem 
komór rezonansowych. Trochę inaczej jest położona wajcha - co jedni 
uznają za wadę, inni za zaletę. I niestety gitarze brakuje czarnej osłonki 
obok mostka, co dość znacznie różni ją od oryginału.
Dostępne kolory: czerwony, czarny, zielony, niebieski, sunburst
Dostępna również wersja dla leworęcznych.
Cena: 1125 USD
Więcej na
www.burnsusa.com.
Niezadowoleni z wygladu tej kopii oraz zmodyfikowanego tremolo 
powinni zainteresować się zestawami do "upgrade'u" 
tych gitar - np. firmy
SGL.
Guyton
Pod koniec roku 2002 brytyjski lutnik Andrew Guyton skontaktował się 
z technikiem Briana (Pete Malandrone'em) w sprawie renowacji 
pierwszej gitary Briana, starego akustyka Egmond. Kiedy w lipcu 
2003 praca była już ukończona, zaproponowano mu zbudownie repliki 
Red Special. W sierpniu Guyton przez dwa dni "oglądał sobie" gitarę 
a następnie wziął się do pracy. Aby odtworzyć położenie wycięć w desce, 
Malandrone wykonał zdjęcia rentgenowskie gitary, które otrzmał Guyton.
Powstanie dokładnie 40 czerwonych replik gitary (na 40. rocznicę) 
oraz 10 sztuk w kolorze zielonym (Green Special). Pierwsze 
egzemplarze to niezwykle precyzyjne kopie, wykonywane dokładnie
tak, jak zrobił to Brian w latach 60. Sam May uważa je za najlepsze, 
doceniając szczegółowość i perfekcję wykonania.
Strona producenta: www.guytonguitars.co.uk.
K'z Guitar Works Red Special
Na pomysł stworzenia komercyjnej, całkowicie wiernej
i bezkompromisowej repliki Red Special wpadli już jednak Japończycy.
Co więcej wprowadzili swój zamiar w życie. Tak też narodziła się firma
K'z Guitar Works, która specjalizuje się w kopiach gitary Briana May'a.
Instrumenty robione są na zamówienie klienta (po uiszczeniu
bezzwrotnego depozytu), a cały proces produkcyjny przebiega ręcznie
w ten sam sposób, jak robił to Brian May w latach sześćdziesiątych.
Używa się również podobnych materiałów. Oczekiwanie na gotowy
instrument wynosi od 5 do 8 miesięcy, lecz jak zapewnia producent,
gitara, którą otrzymamy do ręki warta jest miana Repliki
Red Special. W budowie instrumentu nie wprowadza się żadnych zmian
ani ulepszeń konstrukcyjnych, kopiuje się natomiast każdy szczegół
oryginału. Jest to więc pierwsza tego typu replika gitary Briana May'a.
Przy konstrukcji prototypów K'z Red Special Replica zasięgano 
opinii Greg Fryera, człowieka, który podjął się odrestaurowania słynnej 
Red Special oraz stworzył jej trzy niekomercyjne repliki zbudowane 
na zamówienie muzyka.
KORPUS jest konstrukcją półpełną (komory akustyczne w okolicach 
mostka i za mostkiem). Centralną jego cześć wykonano z dębiny, 
a całość pokryto mahoniem. Głębokość korpusu wynosi 40 mm. Całość 
wykończono czerwono-brązowym lakierem dobrze podkreślającym
naturalne słoje drewna. W zależności od kąta spojrzenia, instrument
przyjmuje barwę czerwoną lub czerwono-brązową. Instrument zdobi
biały binding. Płytkę ochronną przed uderzeniem kostką wykonano
z czarnego tworzywa.
GRYF wycyzelowany z jednego kawałka mahoniu, z dębową, 
pomalowaną na czarno podstrunnicą. Umieszczono na niej 24 progi 
oraz próg zerowy. Oznaczenia progowe wykonano z masy perłowej
 i rozmieszczono jak w Red Special. Są one doskonale widoczne, 
gdyż załamując światło, stwarzają wrażenie, iż świecą. Średnica
gryfu wynosi 184 mm. Długość menzury 610 mm. Szerokość gryfu przy
siodełku wynosi 46 mm, a na dwunastym progu 51 mm. Grubość gryfu
przy pierwszym progu 28 mm, a przy dwunastym 30 mm. W przekroju
przypominała godne "C". Gładki gryf i dość śliska podstrunnica umożliwia
wygodny sliding.
ELEKTRONIKA. Tremolo oraz mostek typu roller-bridge (pomysłu Briana) 
są doskonalą kopią zastosowanych w Red Special - z wszystkimi użytymi 
do ich budowy szczegółami jak np. ostrze noża. Strojniki Schallera.
Pokrętła zmiany natężenia dźwięku i tonu wykonano z aluminium.
Na każdym z nich umieszczono czerwoną kropkę, pozwalającą
zorientować się w aktualnym położeniu. Przy przełącznikach in/out
oraz on/ off, służących do włączania przetworników oraz zmiany faz
nie widać śrub mocujących, które widoczne są w replikach Red Special
wyprodukowanych przez Guild i Burns. 
Instrument wyposażono w struny Maxima Gold 9-42.

Przyjemność posiadania opisanego instrumentu kosztuje 2600 do 
3000 funtów, co czyni go najdroższą z dostępnych na rynku replik
Red Special. 
Warto w tym miejscu przypomnieć, iż całkowity koszt wykonania 
oryginalnej gitary Briana May'a wyniósł 8 funtów. Raz jeszcze warto 
podkreślić, iż omówiony model jest najwierniejszą repliką Red Special
jaka została do tej pory wyprodukowana, włączając w to również
doskonałe gitary Grega Fryera. Do obecnej chwili powstało około
dwudziestu tych instrumentów. 
Nie planuje się produkcji modeli dla gitarzystów leworęcznych.

Dostępne kolory: tylko oryginalna Czerwień.
Brak wersji dla leworęcznych.
Cena: 850 000 jenów (ok. 7800 USD)
Więcej nawww.kzguitarworks.com/Englishpages/
RS Guitars
RS Guitars jest włoską firmą, która narodziła się z pasji i podziwu dla 
gitary Red Special oraz faktu niedostępności na rynku instrumentów jej 
replik. Każdy z modeli RS wytwarzany jest na indywidualne zamówienie 
klienta i cechuje go niepowtarzalny charakter. Instrumenty powstają
przy współpracy z GMW Guitar Works w Kalifornii. skąd przewożone są
do Tuscon, gdzie poddaje się je wykończeniu. Do produkcji replik używa
się jedynie najwyższej klasy dostępnych materiałów. Chcąc zachować
możliwie największą wierność oryginalnej Red Special, do wytworzenia 
niektórych elementów instrumentu używa się podobnych elementów
jakich użył Brian May w swej gitarze np. ostrza noża do systemu tremolo. 
Czas oczekiwania na instrument wynosi od 14 do 18 tygodni od daty
złożenia zamówienia.
 
W swej ofercie RS Guitars posiada dwa modele:
RS Clasic
Jak wskazuje nazwa, instrument ten przypomina oryginalną gitarę Briana
May'a, aczkolwiek nie jest jej wiernym odbiciem. Gryf wykonuje się
z mahoniu, na hebanowej podstrunnicy nabija się 24 progi. Gitara, podobnie
jak Red Special, posiada próg zerowy. Szerokość podstrunnicy przy siodełku
47 mm. Długość menzury 610 mm. Kąt nachylenia główki - 4 stopnie.
Umieszczono na niej logo RS Guitars. Instrument jest doskonale wyważony
i nie jest konieczne podtrzymywanie gryfu lewą ręką. Pozwala to muzykowi
w pełni skoncentrować się na samej grze. Mahoniowy korpus z komorą
akustyczną posiada dębową "wkładkę" do zamontowania tremolo i mostka.
Widoczne słoje drewna podnoszą estetykę instrumentu. Głębokość korpusu
1,54 cala. Góra i spód gitary wykończone białym bindingiem. Mostek typu
roller-bridge, jest nowocześniejszą wersją zbudowanego przez Briana
i działa lepiej niż w Red Special. Jego wygląd różni się jednak od oryginału.

Do trzech pojedynczych przystawek Kent Amstrong Burns Tri-Sonic dodano
przełączniki on/off pozwalające na użycie ich w dowolnej konfiguracji
oraz in/out do zmiany faz. Pokrętła regulacji głośności i tonu wykonuje
się z aluminium. Zastosowano udoskonaloną wersję tremolo z Red Special,
które w zasadzie zawsze powraca do właściwego strojenia oraz strojniki
Schallera.
Wykończenie instrumentu jest absolutnie doskonałe.
Każdy z elementów zamontowany jest z niezwykłą precyzją. 
Nie można jednak nie wspomnieć o jednej istotnej wadzie. Do wykończenia 
instrumentu użyto nowoczesnego lakieru, co sprawia, iż gitara może
sprawiać wrażenie produkowanej seryjnie. Zastosowany w Red Special
Rustin's Plastic Coat w połączeniu z nietypowym drewnem
(dwustuletni mahoń) nadaje jej bardziej klasycznego i dostojnego wyglądu.
W chwili obecnej nie produkuje się wersji RS Classic dla gitarzystów
leworęcznych, aczkolwiek prace nad takim modelem trwają.
RS Custom
Pod nazwą tą nie kryje się jeden konkretny model, lecz cała ich gama. 
Nie jest to wierna kopia Red Special, lecz wariacja na jej temat. RS Guitars 
umożliwia klientowi skonfigurowanie swej własnej, dopasowanej do 
indywidualnych potrzeb, wersji Red Special. Zmodyfikować można niemal 
każdy ze szczegółów instrumentu: grubość i szerokość gryfu, rodzaj 
i ilość przystawek, sposób wykończenia, kształt, kolor i materiał, z którego 
wykonane są przełączniki zmiany głośności i tonu.
Wysoka pracochłonność 
i długi czas narodzin ręcznie wykonywanych gitar RS sprawia. iż są one
raczej rzadko spotykane. Do opisanych modeli przekonuje się coraz więcej
osób, reputacja firmy rośnie, tak więc już niedługo instrumenty te mogą stać 
się prawdziwie łakomym kąskiem dla kolekcjonerów.
 
 





                                                                                                                                         

 

 Strój gitary

 

  Ciekawostka dla gitarzystów, którzy są przekonani , że ich droga gitara
  stroi idealnie jak to się mówi „w progach” oraz szydzących ze stroju tanich
  chińskich wyrobów. Warunkiem „idealnego” stroju gitary jest dokładne
  nacięcie podstrunnicy i prawidłowe nabicie progów oraz ustawienie
  menzury, a zatem nawet chińskie produkty spełniają te warunki
  no z wyjątkiem wykończenia progów. Nie muszę chyba dodawać , że
  miejsce osadzenia mostka jest wyznaczone zgodnie z zasadami budowy
  gitar a podstrunnice są nacinane na specjalnie przeznaczonych do tego
  maszynach. Wniosek z tego taki, że po odpowiedniej regulacji gitary te stroją
  tak samo jak te droższe a na dowód tego , że żadna gitara nie stroi
  „idealnie w progach” przedstawiam wykres do , którego pomiarów
  wykorzystano fabryczną zachodnią gitarę oraz tuner stroboskopowy
  Peterson 490-ST.


                                                                                                                                                   

 
  

    
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 5 odwiedzającytutaj! Created by Piotr Wojciechowski 2008  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=